Wyspy Owcze – dzikie, zielone, odległe.
Wyspy Owcze to jedno z najbardziej niezwykłych miejsc w Europie. To miejsce, które trudno porównać z jakimkolwiek innym. To 18 zielonych wysp rzuconych gdzieś między Islandię, Szkocję i Norwegię, skąpanych w mgłach, deszczu i wietrze. Faroje, są terytorium autonomicznym Królestwa Danii, choć mają bardzo silne poczucie odrębności – własny język, flagę i parlament. Farerzy są niezwykle dumni ze swoich wikińskich korzeni, które są tu żywe nie tylko w muzeach, ale i w codziennej mentalności: niezależnej, odpornej, zakorzenionej w tradycji.
Wyspy Owcze mają w sobie coś z Islandii i coś ze Szkocji – surowe krajobrazy, dzikość przyrody, wilgoć w powietrzu i wiatr, który nie ustaje. Ale jednocześnie są zupełnie inne. Bardziej ciche, bardziej zamknięte. Jakby schowały się na końcu świata i chciały pozostać nieodkryte.
To nie jest miejsce dla każdego. To nie są wakacje pod palmami, nie jest to kierunek na city break z listy „top 10 na Instagramie”. To miejsce dla tych, którzy umieją dostrzec piękno w pustce, w mglistych porankach, w deszczu i wietrze, który targa włosy i myśli. Dla tych, którzy cenią samotność i potrafią wsłuchać się w ciszę.

